Szłam przed siebie.Pewna swoich racji z nadzieją na posiadanie. Głowę miałam zbyt wysoko, tam, gdzieś w chmurach. Patrzeć pod nogi? Nie przemkło mi przez myśl. Wanlęłam głową w mur. Ten mur, który jeszcze niedawno wydawał się być nie do pokonania. Runął jak domek z kart. To co odsłoniły riuny przeszło wszelkie moje oczekiwania. Szok. On i Ona? A nie ja i On? Jak to sie stało, że nie widziałam..? Teraz już wiem. Nie będę się oszukiwać. Nie padnę. Pójdę dalej, znów z zadartym nosem, z jedną różnicą- będę twardo stąpać po ziemi. KONIEC z Nim..