1 kwietnia 2006 ∼ 23:27
To miała być zwykła, smutna, deszczowa i monotonna sobota.
Nie była!
P.S. NIECH MI KTOŚ POWIE, ŻE NIE JESTEM SZALONA..
Komentuj (0)
2 kwietnia 2006 ∼ 14:09
"Czerwony nos, panie, śpiączka i uryna. Co się tyczy miłości, jest ono po części jej ojcem, a po części nie jest, bo pobudza żądzę, a wstrzymuje wykonianie: dlatego wielkie picie można nazwać przeniewiercą względem miłości, bo ja rodzi i uśmierca: podżega ją i ostudza: pociaga ja i odpycha; daje jej egzystencjie, ale bez konsystencji; kołysze ja do snu i kłamiąc jej rzeczywistością, upośledza ją w rzeczywistości."
William Szekspir- MAKBET
Komentuj (0)
3 kwietnia 2006 ∼ 07:36
Dzwoni budzik.
Przebudzam się.
Czuję jeszcze zapach snu.
Jego zapach.
Słodko-duszący.
Wchodzi mama.
Otwieram oczy.
Czar pryska.
Znów jestem sama.
A słońce wychodzi zza chmur..
Komentuj (5)
4 kwietnia 2006 ∼ 19:29
Chcę. Tak bardzo czegoś chcę. Myślę, że chcę. Czuję, że chcę.
Nie wiem czego
chcę.
Komentuj (0)
5 kwietnia 2006 ∼ 16:49
A dziś, gdy dzień wydaję się być tym, pamiętnym nie mogę na Ciebie patrzeć. Dlaczego? Czy moja miłość przeradza się w obojętność?
"poproś Go niech, Ci dziś powie chociaż słowo.."
Komentuj (2)
6 kwietnia 2006 ∼ 22:32
Samce, samce, samce... Wszędzie ich pełno, a jak potrzeba nigdy nie ma..
Komentuj (2)
7 kwietnia 2006 ∼ 19:23
Ten niepochanowany apetyt wzbudza pewne podejżenia..
Cholera jasna!
Komentuj (1)
8 kwietnia 2006 ∼ 13:22
Czuć wiosnę. Słychać świergot ptaków za oknem. Człowiek czuję się potrzebny..
Komentuj (3)
9 kwietnia 2006 ∼ 09:42
Czas zacząć dbać o siebie. Dla siebie. Dla Niego? Kogo? Pytania...
Komentuj (1)
10 kwietnia 2006 ∼ 11:37
Widziałam dziś swoją żałosną samotność w brudnej, sklepowej witrynie..
Komentuj (1)
11 kwietnia 2006 ∼ 20:58
"Nie mów nic, czas na miłość..."
Komentuj (5)
13 kwietnia 2006 ∼ 09:09
Szczerość się na nic nie przydaje. Cisza nie odpowiada. Czekać nie chce. Sama sobie odpowiem. KONIEC?
Komentuj (3)
13 kwietnia 2006 ∼ 22:06
Głupia "koza" roni głupie łzy.
Komentuj (2)
14 kwietnia 2006 ∼ 21:19
Rozkochana we fiolecie. Jaskrawo-fioletowa koszulka, biało-fioletowe polo i sweter w ciemnym fiolecie. Fioletowo-srebrny cień na powiekach. Każdy mógłby mnie porównać do kwitnącego wiosną fiołka, nie wiedząc, że właśnie rozkwita.. !!
Komentuj (3)
15 kwietnia 2006 ∼ 22:41
UŚmiechnięta, zadowolona z zadartym do góry nosem idę przed siebie, ale tylko wtedy gdy nie mysle o NiM.
Komentuj (0)
16 kwietnia 2006 ∼ 17:45
Kiedy w człowieku budzi się nadzieja czuje jakby wyrastały mu skrzydła. Mi też takie wyrosły jednak co jakiś czas ktoś mi je podcina.. A miało byc tak pięknie..
I jak TU się dziwić, że nie chce mieć nadzieii? Prowadzi ona do zgubnej radości, do podróby szczęścia...
Komentuj (1)
17 kwietnia 2006 ∼ 21:10
Gdyby ktoś zapytał, czy jest moim facetem odpowiedziała bym szczerze: NIE WIEM.
Komentuj (0)
18 kwietnia 2006 ∼ 16:41
Uroniłam łzę. Jak można tak mysleć o sobie.. No jak..? Kochana, a jeśli masz racjię? Co teraz będzie?
Cisza..
Komentuj (4)
19 kwietnia 2006 ∼ 21:56
Wiecznie rozkojazona. Usmiechnięta. Z motylkami w brzuchu. Wiosna? Zima? Miłość? Zauroczenie? Pomyłka? Spełnienie marzeń? Co to qrde jest? Tyle pytań.. Tyle myśli.. Do Niego.. O Nim.. Tak.
Komentuj (3)
20 kwietnia 2006 ∼ 18:07
Po 1.
Jeśli do jutra nic nie wyrośnie w miejscu, gdzie teorytycznie u innych kobiet znajduje się biust, nie wychodze na wybieg!
Po 2.
Niepewność mnie wykańcza. Czasami.
Po 3.
Rano było super. Tańczyłam. Śpiewałam. Myślałam. Powoli przypominam sobie, co znaczy być naprawde szcześliwą.
Po 4.
"Reszta jest milczeniem".
Komentuj (0)
21 kwietnia 2006 ∼ 17:20
Wyszłam na scene. Przegrałam. Zeszłam.
Nie ma Cię, nie ma Cię, chyba Cię nie będzie...Smutno mi. Nie uwierze już w nic, co mówisz, nie patrząc mi w oczy... Piekna wazelina..
Komentuj (2)
23 kwietnia 2006 ∼ 01:56
Jeśli to jest miłość, i naparawdę się zakochałam, to dlaczego już mnie to nie cieszy? Gdzie się podziała ta nieziemska euforia? czy zrodziła się tęsknota za "Kochaniem"?
Komentuj (0)
23 kwietnia 2006 ∼ 21:57
"Na zachodzie bez zmian, i na wschodzie bez zmian"
Komentuj (3)
24 kwietnia 2006 ∼ 21:08
Dzieli mnie i Go duży, gruby, czerwony mur zakończony drutem kolczastym.
"Jeszcze dzień wyjdę z tąd rzuce bagnet, rzuce broń, przeskoczę każdy mur"- tak mi śpiewał..
Komentuj (9)
26 kwietnia 2006 ∼ 21:18
Myślę, że zasługuję na chwilkę szczerości, choc tak bardzo się jej boje. To jest nie na miejscu. Takie zachowanie. Przemawia przez mnie buńczuczność i chimeruję. Tak, mam swoje humory, bo coś mi się nie układa... Nic mi się nie układa!
Ja tylko chce, żeby mnie ktoś przytulił...
A jeszcze rano..
Mózgi małe dwa chciały iść na blaukę,
nie wiedziały jak, znalazły gorzałkę,
chociaż była zła, upiły się mózgi dwa
Sibom, sibom sia la la la la
Sibom, sibom sia la la la la
Komentuj (2)
27 kwietnia 2006 ∼ 19:37
Choć spełniał wiele wymagań i był spełnieniem małych marzeń z dzieciństwa zamykam tę sprawę raz na zawsze. To nie był widocznie facet dla mnie. Widywać Go raz w miesiącu? Uschłabym z tęsknoty.. Zostaniemy przyjaciółmi? Kto wie, ale trzeba określić zasady, a nie, jak to było teraz, działac pod wpływem chwili i robić co się komu podoba.. Czar prysł i znów zaszywam się za rogiem i czekam, sama nie wiedząc na co..
Komentuj (2)
28 kwietnia 2006 ∼ 21:36
"Wszystkie mosty, które między nami rozwiesiła noc, kruszą się jak szkło w świetle dnia. I coraz dalszy jesteś mi i znów nie znam Cię, więc kim był ten człowiek, z którym dzieliłam swój sen?
A w mojej głowie wojna, wieczna wojna myśli niespokojnych...
Między ziemią a niebem szukamy się, wciąż dalecy od siebie jak gwiazdy dwie.
Kochany, mów mi częściej o miłości, bo chcę wierzyć że jest. A z dnia na dzien czasu coraz mniej, by wymienić między sobą oplatki serc.
Między ziemią a niebem szukamy się, wciąż dalecy od siebie jak gwiazdy dwie.
Mosty kruszą sie, kruszą sie w świetle dnia..
Między ziemią a niebem szukamy się, wciąż dalecy od siebie jak gwiazdy dwie."
Anita Lipnicka- Mosty
Komentuj (3)
30 kwietnia 2006 ∼ 21:33
Szłam przed siebie.Pewna swoich racji z nadzieją na posiadanie. Głowę miałam zbyt wysoko, tam, gdzieś w chmurach. Patrzeć pod nogi? Nie przemkło mi przez myśl. Wanlęłam głową w mur. Ten mur, który jeszcze niedawno wydawał się być nie do pokonania. Runął jak domek z kart. To co odsłoniły riuny przeszło wszelkie moje oczekiwania. Szok. On i Ona? A nie ja i On? Jak to sie stało, że nie widziałam..? Teraz już wiem. Nie będę się oszukiwać. Nie padnę. Pójdę dalej, znów z zadartym nosem, z jedną różnicą- będę twardo stąpać po ziemi. KONIEC z Nim..
Komentuj (2)
2008:
lipiec,
czerwiec,
maj,
kwiecień,
marzec,
luty,
styczeń, 2007:
grudzień,
listopad,
październik,
wrzesień,
sierpień,
lipiec,
czerwiec,
maj,
kwiecień,
marzec,
luty,
styczeń, 2006:
grudzień,
listopad,
październik,
wrzesień,
sierpień,
lipiec,
czerwiec,
maj,
kwiecień,
marzec,
luty,
styczeń,
copyright © Blonde
all rights reserved
ownlog.com