5 stycznia 2006 ∼ 21:38
Przyznaje, że trudno jest mi coś napisać.
Myślałam dziś dużo nad pojęciem "blondynka". W encyklopedii PWN nie znalazłam takiego hasła. Zajrzałam do słownika języka polskiego wg., którego: blondynka to: 1.< kobieta o jasnych włosach >, platynowa blondynka, ciemna blondynka, Farbowana blondynka, 2.żart potoczny - (Tu sie sprawa komplikuje. O co chodzi?) Szukałam w słowniku wyrazów i zwrotów bliskoznacznych słowa "blondynka"- nie znalazłam (nawet jako synonim do wyrazu głupi/głupia/głupio).
W żadnej słownikowej definicji nie jest napisane, że blondynka musi być, nie ma nawet, że jest "mało inteligentna". A skoro tak, to dlaczego kobiety o jasnych włosach postrzegane są jako osoby ograniczone?
Komentuj (2)
6 stycznia 2006 ∼ 16:11
Tak być nie może. Chora sytuacjia, w którą jesteśmy uwikłani. Nie podba mi się. Nie tak powinno być. Gra nie ma okroślonych zasad. Ja cierpie, on sie dobrze bawi. Nie tak to sobie wyobrażałam. Starłam sie! Bardzo sie staram! Będę sie starać!?
Moje starania na nic, bo przecież jestem tylko blondynką ...
później...
Nie widzę w niczym sensu. Snuje się po domu w poszukiwaniu nadziei. Nigdzie jej nie ma. Usiadlam na parapecie, popartrzyłam w okno, ale tam tylko ciemność. Przytuliłam sie dokaloryfera, ale nawet on był dla mnie zimny. Dywan wydaje się bardziej szorstki. Oczy postaci ze ścian wrogo na mnie patrzą. Czuje się mała, słaba i bezsilna. Troche jak wystraszona mała dziewczynka.Ale nie mam sie czego bać. A może jednak? Może boje sie, że to sie powtórzy? Że znów poczuje ten ból? A boli okropnie. Jak mam sie wziąć w garść? Jak skoro nadzieja umarła?
Komentuj (0)
9 stycznia 2006 ∼ 17:16
Radość, tak moge opisac to, co dziś czuje. Nie wiem z kąd się wzięła, ale napewno nie z wnętrza. Przyszła, weszła, jest. Jak długo bedzie? Nie chce wiedzieć. Przyniosła wiele uśmiechu i pozytywnych myśli. Czyżby przyszedł czas na zmiany? Lepsze, gorsze? Tego też wiedzieć nie chce. Teraz jestem uśmiechnięta i cieszę się każdą chwilą.
Chciałabym się tą rodością podzielić z Tobą.

23:09
Kocham okłamywać siebie.
Komentuj (2)
11 stycznia 2006 ∼ 21:44
Drain You


Jedno kochanie mówi do drugiego
Jestem szczęściarzem, że mogłem cię spotkać
Nie obchodzi mnie, co myślisz
Chyba, że nie myślisz o mnie
Jest moim obowiązkiem całkowicie cię teraz osuszyć
Podróż przez rurę
I koniec twojej infekcji

Przeżuję za ciebie mięso
Podam je tam i spowrotem
W namiętnym pocałunku
Z moich ust do twoich
Lubię cię

Z oczami tak rozszerzonymi
Stałem się twoim uczniem
Nauczyłaś mnie wszystkiego
Bez zatrutego jabłka
Woda jest żółta, Jestem zdrowym uczniem
Zobowiązany i wdzięczny - wypróżnij fluidy

Przeżuję za ciebie mięso
Podam je tam i spowrotem
W namiętnym pocałunku
Z moich ust do twoich
Lubię cię /x5

Jedno kochanie mówi do drugiego
Jestem szczęściarzem, że mogłem cię spotkać
Nie obchodzi mnie, co myślisz
Chyba, że nie myślisz o mnie
Jest moim obowiązkiem całkowicie cię teraz osuszyć
Podróż przez rurę
I koniec twojej infekcji

Przeżuję za ciebie mięso
Podam je tam i spowrotem
W namiętnym pocałunku
Z moich ust do twoich
Soczyste usta w usta
Jesteś moimi witaminami
Lubię cię

Nic dodać nic ująć. Od tego nie da się uciec... Nirvana ...
Komentuj (1)
13 stycznia 2006 ∼ 14:25
Z powodu bojaźni przed przesądem pechowego piątku trzynastego schowałam się i zamknęłam w sobie.
Komentuj (0)
14 stycznia 2006 ∼ 21:47
Budze się, otwieram oczy, pojawia się ta myśl. Pragnienie tak silne, że myśl przewija się przez ma głowe jeszcze kilka razy w ciagu dnia. Pojawia sie tez wieczorem, gdy znów leże w łóżku. Nic zmienic nie moge. Nikogo nie poproszę, nie zmuszę. Będę czekac i myśleć, bedzie bolało i zaciągało pod kaloryfer, nie będę sie opierać, bo siły nie mam.

"Zaklnąłeś mnie w dotyk, zmieniłeś mnie w dotyk, by strącić mnie w noc..."
Komentuj (1)
16 stycznia 2006 ∼ 20:33
Patrze. Biało. Mroźno. Pięknie. I łysy podgląda ...
Na duszy szron, na sercu sople lodu a mózg sie gotuje.
Komentuj (1)
17 stycznia 2006 ∼ 18:36

Nudzi mnie ta monotonność.
Nic się w moim marnym życiu nastolatki nie zmienia.
Nie dzieje się nic ciekawego, nowego.
Nic godnego uwagi, poświecenia czasu.

Zima mi się znudziła.
Chce wiosne.
Trampki i wagary.
Chce miłości(?!?).
Kwiatów na łace i zapachu deszczu.
Zielonej trawy i białych obłoczków na niebieskim niebie.
Ciepła promieni słonecznych i chłodu delikatnego wiartu.
Jak wytrzymam 3 miesiące?
Komentuj (1)
18 stycznia 2006 ∼ 16:11
Czuje się jak dziewczynka z zapałkami.
Komentuj (1)
19 stycznia 2006 ∼ 15:57
Metamorfoza. Opisze ją póżniej ...

I przyszedł na nią czas. Zmiana fizyczna nie wielka, ale psychologiczna już znaczna. Odkryłam siłę napędową życia, cel, motywacjie, chęci. Nie powiem co to, co sprawia, że mam roześmiane oczka i beza na twarzy. To moja mała tajemnica.

Doceń siebie, a świat bedzie piękniejszy...
Komentuj (0)
20 stycznia 2006 ∼ 21:51
Muzyka Sex Pistols i multum myśli. Chciało by się krzyknąć: "Punks not dead!!". Chwile bezcelowego wyszywania własnych inicjałów na skrawkach materiałów. Wieczór przed telewizorem. Piątkowy wieczór. Powinnam była jechać... Zostałam. Przede mną cieżkie filmy. "Przeznaczone do burdelu" i "My dzieci z dworca ZOO", kanapki z marmoladą i kakao...
Komentuj (0)
21 stycznia 2006 ∼ 22:12
Naoglądałam sie filmów o miłości i mam głupie myśli ...
Czy będą mnie męczyć przez cała noc? Tak chciała bym miec spokojny umysł...
Komentuj (0)
22 stycznia 2006 ∼ 17:11
"Po ulicy miłość hula wiart, wśród rozbitych szyb... "
Komentuj (0)
23 stycznia 2006 ∼ 22:01
Brr ... !! Tak mi zimno. Nie przez anomalie pogodową i ogromne mrozy serce i dusza zamarzają. Żar resztkami się tli. Wystarczy iskierka by zniecić pożar. Nikt nie chciał kupić zapałek...
Komentuj (0)
24 stycznia 2006 ∼ 22:02
To takie głupie uciekać od dotykającej rzeczywistości, ale w świecie myśli i fantazji jestem przynajmniej troche szcześliwsza...
Komentuj (2)
25 stycznia 2006 ∼ 22:00
Wszyscy, wydawałoby się przyjaciele i tak mnie nie rozumieją, wiec nawet im nie mówie o problemach...
Świat fantazji został zburzony. Nie łatwo bedzie go odbudować. Nie będzie tam już tak różowo jak kiedyś. Teraz nawet nie chce fantazjować. Nie chce pojawiac się w tym świecie. Tam jest szaro, buro...Nie ma tam nikogo, a sama nigdzie nie chce być...
Komentuj (6)
26 stycznia 2006 ∼ 17:26
Tak, chce poznać Twój świat. Napisz, jak on wygląda i jak się w nim czujesz?! Czy tak samo jak mój jest smutny? A może Twój emanuje kolorami i ciepłymy uczuciami? Jaki on jest?!

"Chciała nienawidzic i nie mogła, dręczona w sercu czułością dotkliwiej piekącą niż nienawiść..."
Komentuj (3)
27 stycznia 2006 ∼ 17:27
Nie potrafie spojrzeć prawdzie prosto w oczy ...

23:42
Wszystko się zmieniło. Nie było tak trudno jak myślałam. Sama sobie stwarzam problemy, a przeciez świat jest taki piekny... Nie tylko w stanie wskazującym ...
Mam przyjaciółkę i nic nas nie jest wstanie pokłucić, ani nikt. Nie poróznimy się, bo nie umiemy.
Muszę się tylko nauczyć zachowywac dystans wobec innych osób.
Komentuj (7)
28 stycznia 2006 ∼ 22:39
Dziwnie. Myśli mieszane. Gubie się. Chce. Nie moge. Moge. Nie wiem. Trudno. Nigdy łatwo nie było, ale teraz... Labirynt. Szukam wyjścia... Nikt. Nie ma pomocy. Musze iść. Sama. Znów? Jak zwykle ...
I ta nieodparta ochota zrobienie czegoś... Zakazanego. Złego. I tylu krąży a ja: NIE.
Komentuj (1)
29 stycznia 2006 ∼ 22:36
Dziwne, ale dość pozytwne zaskoczenie. Sms. Dzwonek do drzwi. On. Spacer. Głupia rozmowa. Rycerz się znalazł. Eh ... Nie mam na Niego siły... Poźniej znów sms. Nie od tego. Zdziwienie większe, mieszane. Ale to chyba dobrze ...?!!?
Średniowecze mi wychodzi bokami. Niee chcę księcia z bajki...
Komentuj (4)
30 stycznia 2006 ∼ 22:02
To wszystko jest jak puzzle. Skomplikowana układanka ludzkiego życia. Nie każdy fragment pasuje w miejsce, w którym chciała bym go umieścić. Niektóre się gubią, inne nie pasują wogóle... Trudno się z tym pogodzić...Oj trudno...
Komentuj (1)
31 stycznia 2006 ∼ 15:44
Wracam ze szkoły. On stoi po domem. Otwieram mu drzwi prosząc, by poczekał na mnie w pokoju. Sama biore się za sprzątanie kuchni. Nagle wchodzi mój brat. Przekazuje mi okropną wiadomość o nieuleczalnej chorobie mamy. Wbiegam do swojego pokoju i już chce z rozpaczy rzucić sie na łożko przecież na nim siedzi On. Siadam obok wpatrzona w ściane. Zaczyna do mnie mowić o tym, że chciał mnie poznać, że tak czesto się mijamy, że ja ... Wtedy zaczynam mówić o mnie. Chce płakać, ale nie moge. Nie wiem co mam robić... A On zakłada mi swoj szalik na szyje, okrywa mnie kurtką, przytula i zapewnia, że bedzie dobrze...
To tylko sen. Sen, w którym jest wiele elementów z rzeczywistości. Dziś tez kilka razy się mineliśmy...
Komentuj (0)
2008: lipiec, czerwiec, maj, kwiecień, marzec, luty, styczeń, 2007: grudzień, listopad, październik, wrzesień, sierpień, lipiec, czerwiec, maj, kwiecień, marzec, luty, styczeń, 2006: grudzień, listopad, październik, wrzesień, sierpień, lipiec, czerwiec, maj, kwiecień, marzec, luty, styczeń,
copyright © Blonde
all rights reserved
ownlog.com